Wstęp

 

Reforma podziału terytorialnego w roku 1999 miała opierać się na obiektywnych kryteriach. Rzeczywistość okazała się inna. Nie było merytorycznej dyskusji, lecz głośne protesty i prymitywne targi polityczne. Wskutek tego obecny podział kraju jest nieracjonalny. Utworzono o kilka województw więcej, niż planowano. Dobór miast wojewódzkich nie jest uzasadniony ani ich znaczeniem w sieci osadniczej, ani tradycją ośrodka administracji publicznej. Granice w wielu miejscach przecinają miejskie regiony węzłowe. Nowe województwa nie odpowiadają krainom historycznym, od których utworzono ich nazwy.

> Nieracjonalny podział kraju

 

Obszar w międzyrzeczu Wisły i Pilicy przez kilkaset lat tworzył jeden region polityczny i administracyjny. Następujące po sobie jednostki terytorialne były kontynuacją poprzednich, począwszy od województwa sandomierskiego z czasów I Rzeczpospolitej, poprzez XIX-wieczną gubernię radomską, skończywszy na województwie kieleckim istniejącym do roku 1975.

> Region – dziedzictwo

 

Osadniczym rdzeniem regionu jest aglomeracja staropolska. Jej biegunami są Kielce i Radom, odległe o 70 km. Pomiędzy nimi wyróżnia się zespół trzech miast nad Kamienną. Mimo przecięcia granicami województw w regionie wciąż zachowały się więzi instytucjonalne. Obszar ten wyróżnia się jednolitym charakterem społeczno-gospodarczym. Dziedzictwem wielkoprzemysłowej przeszłości jest wysokie bezrobocie. Kryzys w regionie pogłębia jego postępująca marginalizacja w polityce przestrzennej kraju.

> Region – obecnie

 

Odtworzenie historycznego regionu kielecko-radomskiego zmierza ku zwiększeniu równowagi wielkościowej układu województw. Koncepcja wpisuje się w model województw dwubiegunowych, gdzie jedno miasto wojewódzkie jest siedzibą wojewody, drugie – marszałka i sejmiku województwa. Powiększenie województwa świętokrzyskiego wzmocni znaczenie Kielc jako głównego bieguna wzrostu regionu. Również Radom, odzyskując status miasta wojewódzkiego, zacznie w pełni wykorzystywać swój potencjał rozwojowy.

> Staropolskie – jak i po co?